Benedykt XVI - papież, czy Bóg?
Dawno mnie nie było - półtorej miesiąca. Powodów było kilka, od tych najbardziej banalnych, jak fakt, iż ostatnio nie było głośno o wydarzeniach, przy których albo by mi ręce nie opadły totalnie, odbierając wszelkie siły, albo nie były one warte zużycia klawiatury oraz czasu.
Temat - nieco kontrowersyjny, ale chyba taki powinien być. Skąd? Wpadłem na interesujący wpis w blogu pana Tomasza Terlikowskiego: http://blogrzeczpospolitej.salon24.pl/56689,index.html i… ręce mi opadły. Jednakże postanowiłem poświęcić chwil kilka, by wytknąć temu panu błędy (wbrew pozorom, w niektórych zdaniach nie myli się on, ale one akurat nie dotyczą tematu).
Zacznijmy więc od krótkiego wyjaśnienia (dla tych, którym wpisu pana T. czytać się nie chce - co mnie nie dziwi). Otóż Benedykt XVI, zwany dalej panem B. chciał (bądź miał?) odwiedzić pewien uniwersytet w Rzymie. Pomysł ten spotkał się jednak ze zdecydowanym oporem kadry oraz studentów, czego efektem jest odwołanie wizyty głowy Watykanu.
Przejdźmy zatem do samego wpisu pana T.
Profesorski sprzeciw wobec wizyty papieża na uniwersytecie, niesmaczne wybryki studentów
Niesmaczne wybryki studentów? Rozumiem więc, że protestujący za czasów PRLu także budzili u pana T. niesmak. Zakładam, że tak nie było, więc pytam: hipokryzja? Czy może dla pana T. pan B. jest ‘nadczłowiekiem’ i jemu odmawiać nie wolno?
i uznanie, że w mury uczelni “reakcjonista” wstępu mieć nie może - to bardzo zły znak dla Europy.
Pomijając fakt, że każda uczelnia ma prawo sobie dobierać gości, spytam się - a po co reakcjonista na uczelni?
Okazuje się bowiem (nie pierwszy raz), że dla pewnych środowisk katolicyzm, chrześcijaństwo czy w ogóle religia jest nie do zaakceptowania w sferze publicznej.
Okazuje się bowiem, że dla pewnych środowisk nie do zaakceptowania jest fakt, iż głowy ich religii, żadnych praw specjalnych nie mają.
Ludzie wierzący mają według nich siedzieć cicho, przepraszać za to, że żyją, a już broń Boże (ops, przepraszam za użycie słowa, które powinno być na indeksie) nie powinni móc wykładać czy choćby występować na uczelniach świeckich
Ludzie wierzący powinni przestać domagać się przywilejów. A zdaje się, na niektórych uczelniach ‘nie-świeckich’, wykładać czy występować nie mogą np. osoby homoseksualne. Albo te, siejące mniejsze ‘zgorszenie’ - feministki. Ciągle pan T. zapomina o tym, że tak samo traktowane są osoby świeckie, robiąc katolików na ofiary. Biedni oni, inni nie chcą ich uznać za nadludzi.
Tam wstęp mieć powinni wyłączni ci, którzy wylegitymują się świadectwem braku chrztu (lub przynajmniej apostazji)
Zdaje się to pewna katolicka uczelnia wymaga świadectw sakramentów/polecenia od biskupa. W bliźniego oku drzazgę, a w swoim…
zadeklarują ślepą wiarę w obowiązującą wersję mitu o Galileuszu i zapewnią, że są absolutnymi przeciwnikami katolickiej etyki.
A tu z kolei jestem ciekaw, czy pan T. nie wierzy także w wersję mitu o ewolucji.
Nie ma co ukrywać, że to obowiązkowe Credo powinno być zresztą dłuższe. Potencjalny wykładowca powinien wręcz składać przysięgę antyreakcyjną
A przydałoby się, przydało. Btw: z całego wpisu pana T. jak dla mnie wynika dość jasno, że nie ma on pojęcia co oznacza to, że ktoś jest reakcjonistą. Mała więc przerwa na cytat z SJP PWN:
reakcjonista «przeciwnik wszelkich zmian społecznych i politycznych»
Jak więc widać, jest to osoba o dość specyficznym umyśle - zamkniętym. Zaś w mojej opinii, skoro mamy taki, a nie inny system edukacji, wykładowca powinien być nie tylko dobry w swojej dziedzinie, ale prezentować też pewien poziom.
w której jasno i wyraźnie wyprze się wiary w jeden, święty powszechny i apostolski Kościół
O, chyba miałem rację z powyższym. Ten pan nie wie, że można być nie-reakcjonistą i katolikiem jednocześnie ;) Chyba, że za katolika uznaje jedynie fanatycznego wyznawcę jedynej słusznej prawdy - bez miejsca na odstępstwa wynikające z indywidualności. Znowu uderzamy w nuty ‘jacy katolicy są dyskryminowani i w ogóle’?
Później powinien przyjść czas na próbę, czy aby wyznanie wiary jest szczere, bo nie ma przecież nic gorszego niż ukrywający się ze swoją wiarą chrześcijanin.
Tutaj trochę się rozmijam w poglądach z panem T. Uważam, że nie ma niczego gorszego od nieumiejętnego używania sarkazmu tudzież ironii.
Tym jednak zajmą się radykalni koledzy, którzy jak nikt inny wyczują “reakcjonistę” na kilometr i albo sami załatwią tę sprawę
Tropienie ‘niewiernych’ to zdaje się akurat specjalność katolików ^^
Przesadzam? Oczywiście. Ale nie za bardzo.
Wcale ;)
Przypomnę tylko, że wcale nie jest to pierwszy przypadek uznania poważnie wyznawanego katolicyzmu
‘Poważnie wyznawanego katolicyzmu’? Czyżby moje słowa, o jedynym słusznym wydaniu religii katolickiej - fanatyzmie właśnie się sprawdzały? Uwaga, bo teraz będzie najlepsze.
za występek ograniczający prawa obywatelskie.
Czyli pan T. uznaje, że każdy obywatel ma prawo występować na uczelni, niezależnie od zdania w tej sprawie samej uczelni? Szkoda, że Ten pan nie uderzył w jeszcze wrażliwsze miejsca - może byłoby zabawniej. Bo tak, to jest po prostu żenująco.
Wcześniej ofiarą podobnego myślenia padł Rocco Butiglione, któremu nie dane było zajęcie ważnej funkcji unijnej tylko dlatego, że inni politycy wiedzieli, jakie są jego poglądy religijne w sprawie grzeszności homoseksualizmu.
Szkoda, że przy okazji pan T. nie wspomniał o licznych ofiarach myślenia reakcjonistów.
Teraz powodem ograniczenia możliwości swobodnej wypowiedzi
A czy ktoś zabronił się wypowiadać panu B.? Może się wypowiadać, więcej - ma do tego środki. Ja np. nie życzyłbym sobie, by w moim domu przemawiał pan B. Także bym ograniczał jego możliwość swobodnej wypowiedzi? Czy może pan B. stoi ponad prawem? Nawiasem mówiąc, zbyt często próbuje pan uderzać we wrażliwe nuty.
Można wprowadzić getto ławkowe dla katolików, numerus clausus dla ludzi religijnych
O, specjalne metody, jak dobrze znane (choć usilnie próbują o nich zapomnieć) niektórym grupom wyznaniowym. Znowu katolicy robią za ofiary. Już chyba zapomnieli, jak wyglądała ‘chrystianizacja’.
Szkoda też, że papież ostatecznie zrezygnował z wizyty na Uniwersytecie “La Sapienza”.
Papież zreflektował się, że go nie chcą. Jako, że ponad prawem nie stoi - wyjścia nie miał. Jest też widać na tyle inteligentny (wbrew temu, co może się wydawać, nie jestem zagorzałym przeciwnikiem katolików, czy antyklerykałem - nie uważam także, by wysoka inteligencja wykluczała wiarę), by nie stać pod bramami uniwersytetu jak dziad, nie ubierać się w szaty ofiary, ani nie robić niepotrzebnego szumu. Bo to, czego pan T. niestety nie załapał, jest ‘porażka’ Watykanu, nie uczelni.
Spotykanie się z intelektualnymi, ale i całkiem dosłownymi, pałkarzami nie należy wprawdzie do przyjemności
Pomijając słowo ‘intelektualnymi’, muszę panu T. napisać, że spotkanie z ‘nie-intelektualnymi’, ale również dosłownymi tępicielami innowierców i herezji wszelakich bywało dużo mniej ‘przyjemne’.
ale decyzja Stolicy Apostolskiej tylko ich ośmieli. Teraz już wiedzą oni, że głośnym krzykiem, knajackim zachowaniem i brutalną siłą można zdziałać wiele.
To chyba normalne w demokracji? Znowu pan B. stoi ponad innymi ludźmi, czy tym razem pan T. nawołuje do zmiany ustroju? Nawiasem mówiąc, jaką ‘brutalną siłą’? Dobrze, że pan T. nie napisał o gwałtach, mordach i orgiach, które miały tam miejsce.
Idą ciężkie czasy dla ludzi wierzących, nie tylko katolików.
Chyba wierzących w bycie ‘wybrańcami’, myślących, że stoją ponad innymi ludźmi.
Wyszło trochę przydługo, niespójnie, ale nie mogłem się powstrzymać, by nie odpowiedzieć na każdą z głupot pana T. osobno.
styczeń 23, 2008 @ 9:08 przed południem
Być może wyjdzie na to, że jestem ignorantem ale nie oglądam telewizji, nie słucham wiadomości w stacjach radiowych, nie czytam prasy, nie interesują mnie ‘wiadomości’ na portalach internetowych.
O sprawach takich jak bojkot uczelni (władze+studenci..) dowiedziałem się jadąc autobusem.
Uśmiechnąłem się do siebie…
Są obszary, w które ludzie ciemni i zacofani wkraczać nie powinni.
Bo po cholerę?
Mówić o ewolucji?
Przyznawać rację Kopernikowi i spółce kajając się w popiele za herezje wieków ciemnoty, gdy za tłumaczenie Biblii palono na stosie?
Zaścianek.
Ciekawe co by zrobiono z jakąś polską uczelnią w takiej sytuacji…