“Sprawiedliwość społeczna”
Jak głupi to termin, tłumaczyć chyba nie muszę, toteż przejdźmy do konkretów.
Za Pardon.pl:
Wygląda na to, że nowe władze także stwierdziły, iż szkolnictwo wyższe powinno być płatne, przejdźmy do paplaniny, która ma niby ‘usprawiedliwiać’ taką decyzję:
- Polsce potrzebny jest system, który nie będzie wybiórczo promował części studentów i uczelni. Sytuacja, gdy trzy czwarte studentów płaci za naukę, a pozostali nie, jest niesprawiedliwa - zaznacza prof. Tomasz Borecki, rektor warszawskiej SGGW i wiceszef Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (zrzesza ponad sto uczelni)
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego za 2006 r. w Polsce są blisko dwa miliony studentów. Ponad 1,250 mln studiuje w szkołach niepublicznych albo na kierunkach zaocznych i wieczorowych. Za naukę płacą nawet kilkanaście tys. zł rocznie. Jedynie około 750 tys. osób uczy się na dziennych studiach na publicznych uczelniach, w stu procentach opłacanych przez państwo.
- Ten system jest niesprawiedliwy społecznie - mówi prof. Krzysztof Pawłowski, rektor Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu. - Pomoc państwa zamiast do naprawdę potrzebujących trafia przede wszystkim do dzieci zamożniejszych i wykształconych rodziców, którzy latami inwestowali w edukację swoich dzieci i w ten sposób zapewnili im wstęp na bezpłatne dzienne studia w renomowanych
Zacznijmy od tego, że jak wynika z przytoczonych danych GUS, Pan profesor Tomasz Borecki po prostu skłamał. Albo jest niedoinformowany - ale wtedy w ogóle nie powinien zabierać głosu w tym temacie. Otóż 3/4 Panie profesorze to nie 5/8.
Następnie, jeżeli 5/8 ma źle, to ’sprawiedliwością’ będzie, przepraszam za wyrażenie - ‘udupienie’ 3/8, którzy mają lepiej? Chyba zamiast tego powinno się chyba postarać o poprawę losu tych 5/8. No chyba, że nie zależy nam na ’sprawiedliwości’, tylko na zyskach.
Następnie Pan prof. Krzysztof Pawłowski - obwiniamy studentów, że ich rodzice dbali o ich edukację? To śmieszne, ale o tym zaraz.
Ad rem: Z tego co się orientuję, bardzo duża część 5/8 wybrała taki tryb studiów, bo po prostu chcieli mieć więcej wolnego czasu, lub jednocześnie podjęli pracę. O ile ta druga grupa owszem, może być z biedniejszych rodzin, to pierwsza wprost przeciwnie! A jest całkiem liczna. Idźmy dalej, na studia bezpłatne dostają się Ci, którzy są po prostu lepsi (nie ogólnie). Jest to swego rodzaju nagroda za lata przez które przykładali się do nauki. Także dzięki takiemu trybowi nauki, mogą efektywniej rozwijać swoje umiejętności. Studia płatne odbiorą im tą nagrodę czy nawet szansę. Dodam, że znam kilka przypadków, gdzie dzieci z bardzo biednych rodzin dostały się na studia dzienne, a ich rodziny odkładały latami pieniądze na to, by te dzieci miały za co tam przeżyć. I dokładanie im kilkuset pln miesięcznie to ma niby być ’sprawiedliwość społeczna’? Toż to typowo lewackie (niekoniecznie lewicowe) podejście - zasłaniają się Panowie profesorowie pięknymi hasłami, by robić swoje szwindle.
Wracając, zamożniejsi rodzice latami inwestowali w edukację dzieci itd. by nie przepisywać całego tego bajdurzenia. I teraz ich potomstwo ma ponieść konsekwencje dobrej woli rodziców? (A jeżeli ktoś owszem miał bogatych rodziców, którzy łożyli pieniądze na jego wykształcenie, ale interes rodzinny upadł i teraz już ich na to nie stać? Syn/córka mają zrezygnować ze studiów dlatego, że część z 5/8 czuje się poszkodowana przez fakt, iż się nie przykładali do nauki? [nawiasem mówiąc, na dość liczną grupę studentów, których znam, ani jeden nie podzielił się ze mną opinią, iż wg. niego to, że Ci na dziennych nie płacą na studiach jest niesprawiedliwie])
Toż to śmieszne, ale niestety prawdziwe. Ale dostrzegam pewną zaletę płatnych studiów dziennych, może kolejnego prof. Krzysztofa Pawłowskiego czy prof. Tomasza Boreckiego nie będzie stać na studia i unikniemy czytania takich głupot.
listopad 28, 2007 @ 6:30 pm
Cóż komentarz owego artykułu mógłby być całkiem dobry, gdyby… nie było parę niedociągnięć. Ale o tym na koniec.
Sprawiedliwość społeczna z tego co mi się wydaje, jest rozumiana przez społeczeństwo jako sprawiedliwość w społeczeństwie, między różnymi grupami ludzi. Takiemu, co jest źle w danej rzeczy zawsze będzie sprawiedliwiej gdy i innym będzie też źle. Czy na poziomie świadomości czy nieświadomości - większość ludzi tak ma i to rozumie jako “sprawiedliwość społeczną”. Samo pojęcie jest absurdalne, to fakt - ale mimo wszystko istnieje w społeczeństwie i zastępuje (a nawet wypycha) pojęcie równości - skoro ja mam płacić, to Ty też płać. Dlatego ponieważ znaczna część z nas stawia siebie na pierwszym miejscu. Ktoś kto stawiałby się na miejscu kogoś innego, np. student płatnej niepublicznej szkoły stawia się na miejscu kolegi z tej szkoły, mówiłby tak: Skoro On nie płaci na studia bo się dobrze uczy, to i ja nie będę płacił na studia bo się będę dobrze uczył.
Teraz niedociągnięcia.
Owszem, Ci co się uczyli wcześniej i więcej powinni mieć nagrodę za te lata - o ile się czegoś przez nie nauczyli. Nieporuszoną kwestią jest fakt, iż skoro na studia dzienne przyjmuje się wg punktacji maturalnej, to i tak po wprowadzeniu płatnych studiów nadal będzie przyjmowało się wg punktacji maturalnej. Czyli czy się wprowadzi ten system, czy nie, i tak dostaną się te same osoby! Wszystko pod przykrywką “równych szans”. Jeżeli biednych nie stać na studiowanie dzienne (gdy się na nie dostali), to znaczy że stypendia socjalne nie są dostosowane do potrzeb rynku! I tu leży pies pogrzebany, a nie że studia są bezpłatne. Państwo powinno zwiększyć nakłady na szkolnictwo - wtedy i profesorowie zarabialiby więcej, i biedni dostawaliby większe stypendium.
Jestem studentem - w zeszłym roku dostawałem miesięcznie 300 zł stypendium socjalnego - była to maksymalna kwota. Tyle samo płaciłem za akademik… Chociaż było to stypendium socjalne, mieszkaniowe i wyżywieniowe. Stypendium naukowe zaczynało się od 4,5 w zwyż. W tym roku nie dostaję stypendium socjalnego, bo mój dochód przekroczył wymaganą wartość max. o … 10 zł. Na jednego członka rodziny przypada u mnie 690 zł, o 10 zł za dużo. Z tego tytułu też nie dostałem akademika, bo punktów za odległość nie uzbierałem zbyt dużo. Płacę 375 zł za stancję - zostaje 315zł na życie - jedzenie, ubranie, powroty do domu, bilety przybory do nauki. W tym też jest kłopot - systemie przyznawania stypendium socjalnego. Powinna być wyznaczona kwota przeżycia - np. 900 zł. Przypada w Twojej rodzinie 500 zł na osobę? Dostajesz 400 zł socjalnego. Przypada 850 zł na osobę? Dostajesz 50 zł socjalnego.
Co do owych opinii studentów na temat niepłacenia za studia dzienne. Zdarzają się opinie, że dzienni powinni płacić. Gdy jest to spowodowane faktem gdy ktoś dostałby się na dzienne, ale nie utrzymał z powodów finansowych - to powinno się takiemu człowiekowi umożliwić utrzymanie na dziennych, a nie kazać płacić dziennym! Gdy jest to spowodowane faktem iż ten ktoś nie dostał się na dzienne ale dostał się na zaoczne/wieczorowe/niepubliczne - to sry ale trzeba było się lepiej przyłożyć do nauki - każdy by chciał bambusy z nieba bez pracy. Jeżeli ktoś utrzymałby się na dziennych, ale wybrał zaoczne - to jego wybór, nie powinien żądać by studenci dzienni płacili tyle co on, przy jednocześnie większych wymaganiach i niemożności podjęcia pracy z powodu zajęć dziennych.