War. War never changes.

Posted in Ludzie, Random, Życie on marzec 31, 2008 by xych

Ku mojemu zdziwieniu, blog dalej jest odwiedzany - w dodatku przez całkiem pokaźną (jak na moje przypuszczenia) liczbę osób.

Wpisów jak widać, zbyt wiele nie ma - za to kilka jest w brudnopisie. I chyba tam pozostaną. Dlaczego ‘nie wyszły’? Zabrakło sił. Po prostu. Od jakiegoś czasu cierpliwość i tolerancja na głupotę (nigdy nie będące u mnie na wysokim poziomie) gwałtownie spada - głównie z powodu tego, z czym spotykam się w Internecie (polityka, fora).

Stąd też, widząc, że jeszcze ktoś tutaj zagląda stwierdziłem, że czas na zmianę (przynajmniej czasowo) formuły. Będzie mniej ‘oficjalnie’, mniej o polityce - blog zamieni się w pewną formę minibloga (pinger.pl itp.), mam nadzieję, że ożywi to także mnie ^^

Na teraz to chyba tyle, jako, że zmęczony jestem a i niczego ciekawego w necie nie ma ;)

Benedykt XVI - papież, czy Bóg?

Posted in Blogosfera, Polityka, Random on styczeń 16, 2008 by xych

Dawno mnie nie było - półtorej miesiąca. Powodów było kilka, od tych najbardziej banalnych, jak fakt, iż ostatnio nie było głośno o wydarzeniach, przy których albo by mi ręce nie opadły totalnie, odbierając wszelkie siły, albo nie były one warte zużycia klawiatury oraz czasu.

Temat - nieco kontrowersyjny, ale chyba taki powinien być. Skąd? Wpadłem na interesujący wpis w blogu pana Tomasza Terlikowskiego: http://blogrzeczpospolitej.salon24.pl/56689,index.html i… ręce mi opadły. Jednakże postanowiłem poświęcić chwil kilka, by wytknąć temu panu błędy (wbrew pozorom, w niektórych zdaniach nie myli się on, ale one akurat nie dotyczą tematu).

Zacznijmy więc od krótkiego wyjaśnienia (dla tych, którym wpisu pana T. czytać się nie chce - co mnie nie dziwi). Otóż Benedykt XVI, zwany dalej panem B. chciał (bądź miał?) odwiedzić pewien uniwersytet w Rzymie. Pomysł ten spotkał się jednak ze zdecydowanym oporem kadry oraz studentów, czego efektem jest odwołanie wizyty głowy Watykanu.

Przejdźmy zatem do samego wpisu pana T.

Profesorski sprzeciw wobec wizyty papieża na uniwersytecie, niesmaczne wybryki studentów

Niesmaczne wybryki studentów? Rozumiem więc, że protestujący za czasów PRLu także budzili u pana T. niesmak. Zakładam, że tak nie było, więc pytam: hipokryzja? Czy może dla pana T. pan B. jest ‘nadczłowiekiem’ i jemu odmawiać nie wolno?

i uznanie, że w mury uczelni “reakcjonista” wstępu mieć nie może - to bardzo zły znak dla Europy.

Pomijając fakt, że każda uczelnia ma prawo sobie dobierać gości, spytam się - a po co reakcjonista na uczelni?

Okazuje się bowiem (nie pierwszy raz), że dla pewnych środowisk katolicyzm, chrześcijaństwo czy w ogóle religia jest nie do zaakceptowania w sferze publicznej.

Okazuje się bowiem, że dla pewnych środowisk nie do zaakceptowania jest fakt, iż głowy ich religii, żadnych praw specjalnych nie mają.

Ludzie wierzący mają według nich siedzieć cicho, przepraszać za to, że żyją, a już broń Boże (ops, przepraszam za użycie słowa, które powinno być na indeksie) nie powinni móc wykładać czy choćby występować na uczelniach świeckich

Ludzie wierzący powinni przestać domagać się przywilejów. A zdaje się, na niektórych uczelniach ‘nie-świeckich’, wykładać czy występować nie mogą np. osoby homoseksualne. Albo te, siejące mniejsze ‘zgorszenie’ - feministki. Ciągle pan T. zapomina o tym, że tak samo traktowane są osoby świeckie, robiąc katolików na ofiary. Biedni oni, inni nie chcą ich uznać za nadludzi.

Tam wstęp mieć powinni wyłączni ci, którzy wylegitymują się świadectwem braku chrztu (lub przynajmniej apostazji)

Zdaje się to pewna katolicka uczelnia wymaga świadectw sakramentów/polecenia od biskupa. W bliźniego oku drzazgę, a w swoim…

zadeklarują ślepą wiarę w obowiązującą wersję mitu o Galileuszu i zapewnią, że są absolutnymi przeciwnikami katolickiej etyki.

A tu z kolei jestem ciekaw, czy pan T. nie wierzy także w wersję mitu o ewolucji.

Nie ma co ukrywać, że to obowiązkowe Credo powinno być zresztą dłuższe. Potencjalny wykładowca powinien wręcz składać przysięgę antyreakcyjną

A przydałoby się, przydało. Btw: z całego wpisu pana T. jak dla mnie wynika dość jasno, że nie ma on pojęcia co oznacza to, że ktoś jest reakcjonistą. Mała więc przerwa na cytat z SJP PWN:

reakcjonista «przeciwnik wszelkich zmian społecznych i politycznych»

Jak więc widać, jest to osoba o dość specyficznym umyśle - zamkniętym. Zaś w mojej opinii, skoro mamy taki, a nie inny system edukacji, wykładowca powinien być nie tylko dobry w swojej dziedzinie, ale prezentować też pewien poziom.

w której jasno i wyraźnie wyprze się wiary w jeden, święty powszechny i apostolski Kościół

O, chyba miałem rację z powyższym. Ten pan nie wie, że można być nie-reakcjonistą i katolikiem jednocześnie ;) Chyba, że za katolika uznaje jedynie fanatycznego wyznawcę jedynej słusznej prawdy - bez miejsca na odstępstwa wynikające z indywidualności. Znowu uderzamy w nuty ‘jacy katolicy są dyskryminowani i w ogóle’?

Później powinien przyjść czas na próbę, czy aby wyznanie wiary jest szczere, bo nie ma przecież nic gorszego niż ukrywający się ze swoją wiarą chrześcijanin.

Tutaj trochę się rozmijam w poglądach z panem T. Uważam, że nie ma niczego gorszego od nieumiejętnego używania sarkazmu tudzież ironii.

Tym jednak zajmą się radykalni koledzy, którzy jak nikt inny wyczują “reakcjonistę” na kilometr i albo sami załatwią tę sprawę

Tropienie ‘niewiernych’ to zdaje się akurat specjalność katolików ^^

Przesadzam? Oczywiście. Ale nie za bardzo.

Wcale ;)

Przypomnę tylko, że wcale nie jest to pierwszy przypadek uznania poważnie wyznawanego katolicyzmu

‘Poważnie wyznawanego katolicyzmu’? Czyżby moje słowa, o jedynym słusznym wydaniu religii katolickiej - fanatyzmie właśnie się sprawdzały? Uwaga, bo teraz będzie najlepsze.

za występek ograniczający prawa obywatelskie.

Czyli pan T. uznaje, że każdy obywatel ma prawo występować na uczelni, niezależnie od zdania w tej sprawie samej uczelni? Szkoda, że Ten pan nie uderzył w jeszcze wrażliwsze miejsca - może byłoby zabawniej. Bo tak, to jest po prostu żenująco.

Wcześniej ofiarą podobnego myślenia padł Rocco Butiglione, któremu nie dane było zajęcie ważnej funkcji unijnej tylko dlatego, że inni politycy wiedzieli, jakie są jego poglądy religijne w sprawie grzeszności homoseksualizmu.

Szkoda, że przy okazji pan T. nie wspomniał o licznych ofiarach myślenia reakcjonistów.

Teraz powodem ograniczenia możliwości swobodnej wypowiedzi

A czy ktoś zabronił się wypowiadać panu B.? Może się wypowiadać, więcej - ma do tego środki. Ja np. nie życzyłbym sobie, by w moim domu przemawiał pan B. Także bym ograniczał jego możliwość swobodnej wypowiedzi? Czy może pan B. stoi ponad prawem? Nawiasem mówiąc, zbyt często próbuje pan uderzać we wrażliwe nuty.

Można wprowadzić getto ławkowe dla katolików, numerus clausus dla ludzi religijnych

O, specjalne metody, jak dobrze znane (choć usilnie próbują o nich zapomnieć) niektórym grupom wyznaniowym. Znowu katolicy robią za ofiary. Już chyba zapomnieli, jak wyglądała ‘chrystianizacja’.

Szkoda też, że papież ostatecznie zrezygnował z wizyty na Uniwersytecie “La Sapienza”.

Papież zreflektował się, że go nie chcą. Jako, że ponad prawem nie stoi - wyjścia nie miał. Jest też widać na tyle inteligentny (wbrew temu, co może się wydawać, nie jestem zagorzałym przeciwnikiem katolików, czy antyklerykałem - nie uważam także, by wysoka inteligencja wykluczała wiarę), by nie stać pod bramami uniwersytetu jak dziad, nie ubierać się w szaty ofiary, ani nie robić niepotrzebnego szumu. Bo to, czego pan T. niestety nie załapał, jest ‘porażka’ Watykanu, nie uczelni.

Spotykanie się z intelektualnymi, ale i całkiem dosłownymi, pałkarzami nie należy wprawdzie do przyjemności

Pomijając słowo ‘intelektualnymi’, muszę panu T. napisać, że spotkanie z ‘nie-intelektualnymi’, ale również dosłownymi tępicielami innowierców i herezji wszelakich bywało dużo mniej ‘przyjemne’.

ale decyzja Stolicy Apostolskiej tylko ich ośmieli. Teraz już wiedzą oni, że głośnym krzykiem, knajackim zachowaniem i brutalną siłą można zdziałać wiele.

To chyba normalne w demokracji? Znowu pan B. stoi ponad innymi ludźmi, czy tym razem pan T. nawołuje do zmiany ustroju? Nawiasem mówiąc, jaką ‘brutalną siłą’? Dobrze, że pan T. nie napisał o gwałtach, mordach i orgiach, które miały tam miejsce.

Idą ciężkie czasy dla ludzi wierzących, nie tylko katolików.

Chyba wierzących w bycie ‘wybrańcami’, myślących, że stoją ponad innymi ludźmi.

Wyszło trochę przydługo, niespójnie, ale nie mogłem się powstrzymać, by nie odpowiedzieć na każdą z głupot pana T. osobno.

“Sprawiedliwość społeczna”

Posted in Polityka, Random on listopad 28, 2007 by xych

Jak głupi to termin, tłumaczyć chyba nie muszę, toteż przejdźmy do konkretów.

Za Pardon.pl:

Wygląda na to, że nowe władze także stwierdziły, iż szkolnictwo wyższe powinno być płatne, przejdźmy do paplaniny, która ma niby ‘usprawiedliwiać’ taką decyzję:

- Polsce potrzebny jest system, który nie będzie wybiórczo promował części studentów i uczelni. Sytuacja, gdy trzy czwarte studentów płaci za naukę, a pozostali nie, jest niesprawiedliwa - zaznacza prof. Tomasz Borecki, rektor warszawskiej SGGW i wiceszef Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (zrzesza ponad sto uczelni)

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego za 2006 r. w Polsce są blisko dwa miliony studentów. Ponad 1,250 mln studiuje w szkołach niepublicznych albo na kierunkach zaocznych i wieczorowych. Za naukę płacą nawet kilkanaście tys. zł rocznie. Jedynie około 750 tys. osób uczy się na dziennych studiach na publicznych uczelniach, w stu procentach opłacanych przez państwo.

- Ten system jest niesprawiedliwy społecznie - mówi prof. Krzysztof Pawłowski, rektor Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu. - Pomoc państwa zamiast do naprawdę potrzebujących trafia przede wszystkim do dzieci zamożniejszych i wykształconych rodziców, którzy latami inwestowali w edukację swoich dzieci i w ten sposób zapewnili im wstęp na bezpłatne dzienne studia w renomowanych

Zacznijmy od tego, że jak wynika z przytoczonych danych GUS, Pan profesor Tomasz Borecki po prostu skłamał. Albo jest niedoinformowany - ale wtedy w ogóle nie powinien zabierać głosu w tym temacie. Otóż 3/4 Panie profesorze to nie 5/8.
Następnie, jeżeli 5/8 ma źle, to ’sprawiedliwością’ będzie, przepraszam za wyrażenie - ‘udupienie’ 3/8, którzy mają lepiej? Chyba zamiast tego powinno się chyba postarać o poprawę losu tych 5/8. No chyba, że nie zależy nam na ’sprawiedliwości’, tylko na zyskach.

Następnie Pan prof. Krzysztof Pawłowski - obwiniamy studentów, że ich rodzice dbali o ich edukację? To śmieszne, ale o tym zaraz.

Ad rem: Z tego co się orientuję, bardzo duża część 5/8 wybrała taki tryb studiów, bo po prostu chcieli mieć więcej wolnego czasu, lub jednocześnie podjęli pracę. O ile ta druga grupa owszem, może być z biedniejszych rodzin, to pierwsza wprost przeciwnie! A jest całkiem liczna. Idźmy dalej, na studia bezpłatne dostają się Ci, którzy są po prostu lepsi (nie ogólnie). Jest to swego rodzaju nagroda za lata przez które przykładali się do nauki. Także dzięki takiemu trybowi nauki, mogą efektywniej rozwijać swoje umiejętności. Studia płatne odbiorą im tą nagrodę czy nawet szansę. Dodam, że znam kilka przypadków, gdzie dzieci z bardzo biednych rodzin dostały się na studia dzienne, a ich rodziny odkładały latami pieniądze na to, by te dzieci miały za co tam przeżyć. I dokładanie im kilkuset pln miesięcznie to ma niby być ’sprawiedliwość społeczna’? Toż to typowo lewackie (niekoniecznie lewicowe) podejście - zasłaniają się Panowie profesorowie pięknymi hasłami, by robić swoje szwindle.

Wracając, zamożniejsi rodzice latami inwestowali w edukację dzieci itd. by nie przepisywać całego tego bajdurzenia. I teraz ich potomstwo ma ponieść konsekwencje dobrej woli rodziców? (A jeżeli ktoś owszem miał bogatych rodziców, którzy łożyli pieniądze na jego wykształcenie, ale interes rodzinny upadł i teraz już ich na to nie stać? Syn/córka mają zrezygnować ze studiów dlatego, że część z 5/8 czuje się poszkodowana przez fakt, iż się nie przykładali do nauki? [nawiasem mówiąc, na dość liczną grupę studentów, których znam, ani jeden nie podzielił się ze mną opinią, iż wg. niego to, że Ci na dziennych nie płacą na studiach jest niesprawiedliwie])

Toż to śmieszne, ale niestety prawdziwe. Ale dostrzegam pewną zaletę płatnych studiów dziennych, może kolejnego prof. Krzysztofa Pawłowskiego czy prof. Tomasza Boreckiego nie będzie stać na studia i unikniemy czytania takich głupot.

“Poprawność polityczna”

Posted in Polityka, Random on listopad 16, 2007 by xych

Wczoraj natrafiłem na artykuł w Pardonie - http://www.pardon.pl/artykul/3084/jkm_zieloni_to_idioci

Szczególną mą uwagę (co też zaraz Panowi Januszowi przekazałem w komentarzu do wpisu “LUDZIE! Nie bądźcie ślepi!” {Tytuł ten także pasuje do mojego wpisu}) przyciągnął fragment “Janusza Korwin-Mikke nie obowiązuje poprawność polityczna”.

Wiedziony tym tropem udałem się po poradę do Słownika Języka Polskiego - wydawnicta PWN.

poprawność polityczna <unikanie wypowiedzi lub działań, które mogłyby urazić jakąś mniejszość, np. etniczną, religijną lub seksualną>

poprawny

1. <zgodny z faktami lub prawami logiki>

Opierając się na tej definicji, nie wiem, jak można wymagać od polityka “poprawności politycznej” (która nawiasem mówiąc zakrawa na hipokryzję - w dodatku wyjątkowo głupią, ale o tym zaraz). Przecież od polityków wymaga się szczerości, zdecydowanych poglądów oraz ich głoszenia. Jeżeli politycy mieliby przestrzegać “poprawności politycznej” - byliby nijacy, a elektorat (były) zniechęcony. Mimo to, redakcja Pardonu - portalu zajmującego się polityką - ‘usiadła’ na JKM. Wyjątkowa obiektywność.

Wracając zaś do samej “poprawności politycznej”. Unikanie głoszenia poglądu, który może urazić jakąś mniejszość dąży do tego, że w ogóle nie powinniśmy się odzywać. Albo prawie w ogóle - co z kolei jest ograniczeniem Naszej wolności wypowiedzi. Jeżeli nie będę się wypowiadać w tematach w których moje poglądy mogą urazić mniejszość (zwracam uwagę na słowo ‘mogą’ bo nie muszą, a zapewne tych inteligentniejszych nie urażą, o ile nie będą to wyzwiska, lub teksty wyciągnięte z kapelusza) - to jestem hipokrytą.

“Poprawność polityczna” zdaje się być kolejnym krokiem, w ograniczaniu praw zwykłych, zdrowych ludzi. Nie mogę zrozumieć, dlaczego to większość ma się dostosować do mniejszości.

Ostatnio, nieco głośno było o małym Angliku, który nazwał kolegę ‘gejem’ (słowo ‘gay’ jest używane tam także jako określenie czegoś niedorzecznego - głupiego - o takie także znaczenie wg. owego chłopca chodziło). Głośno też się zrobiło o pomyśle, by zaostrzyć prawo pod względem ‘uciskania mniejszości’, oraz o protestach w tej sprawie.

Do rzeczy jednak - owszem, to nie wina ‘innych’, że są jacy są. Ale to także nie wina normalnych. Dlatego też głupotą jest przyznawanie mniejszościom praw, na które nie mogą liczyć zwykli obywatele. Przykro patrzeć jak piękna idea ‘równości’ przeradza się w karykaturę. Zapobieganie dyskryminacji mniejszości, jak i surowe kary w wypadku tegoż są potrzebne. Jednak niektórzy nadgorliwi w swym dążeniu do ’sprawiedliwości i równości’ gubią poczucie rzeczywistości, a co za tym idzie - nie wiedzą już, kiedy jest to obrona mniejszości, a kiedy jej atak.